czwartek, 10 maja 2012

Miesięcznica ślubu

W nocy zasnęłyśmy we trójkę na jednym łóżku - czyli koty łaskawie pozwoliły, że ja się wsunęłam między nimi pod kołdrą.
Postanowiłam rano, że więcej już nie będę histeryzować jak przeciążona, niedoświadczona matka. Koty przeżywają swoje dramaty. A ja przeżywam swoje. Np dziś obchodzimy z panem Arlt 221 miesięcznicę związku małżeńskiego, a co ja mam z tego, skoro mąż jest u siebie a ja u kotów? Małą jest pociechą, że teraz codziennie przechodzę przynajmniej dwa razy obok pałacu ślubu, w którym to się stało. Niech koty walczą, ile chcą. Niech sobie wywalczą jakiś rozsądny układ egzystencjalny. 

Brak komentarzy: